Trochę zjarane kanapki w gruncie rzeczy... ale i tak pyszne. Dziś cały dzień grilluję. Miałam pomysł żeby ten czerstwiejący chleb przerobić w jakieś fajne tosty francuskie, jak wszyscy zresztą, ale brak jajek i ochota na słony smak zdominowały dzisiejszy poranek. Inspiracją żeby nie wrzucić tego zwyczajnie do opiekacza a zgrillować była wielkość chleba, no i Charlotte, w której jadłam bardzo podobną kanapkę, tylko z kozim serem. Smakuję o wiele lepiej jak są jeszcze nasączone oliwą.
Poza tym słońce prawie przez cały dzień, 3 sprawdziany przerodziły się w 2 i to dosyć banalne, no i zwolnienie z dwóch ostatnich wfów, fajnie dziś jest.
PS: Czy ktoś mógłby mnie wtajemniczyć w Liebster Blog, bo za bardzo nie wiem o co chodzi?