Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bramble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bramble. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 września 2013

202. to kasza jęczmienna? nadziane trufle



/przepis
Ugotować woreczek kaszy jęczmiennej wg instrukcji na opakowaniu. Pół przeznaczyłam na obiad, a pół zostawiłam do ostygnięcia. Po tym czasie pokroiłam morele na małe kawałki, z kaszy formowałam kuleczki, do których wpychałam owe morele. Na talerz wysypałam wiórki i kakao, obtoczyłam trufle i wstawiłam na noc do lodówki.

Następnym razem użyję jakiegoś słodzidła, np. paska rozpuszczonej czekolady mlecznej do kaszy. Nie mniej jednak pomysł banalny i wyborny.

Wczoraj rozwaliło mi się moje ukochane lusterko, o te:

Piękne, prawda? I drogie, dlatego jestem wściekła - no ale jest ostrzeżenie: handmade-uwaga, delikatne. Mam więc dziś masę spraw do załatwienia, w tym klej do drewna/luster - mam też specjalistyczne, różowe, gumowe rękawiczki i błagam, powiedzcie, że mi się uda.

środa, 18 września 2013

200! egoistyczny muffin, egoistyczna ja (20 faktów o mnie)


/przepis
Pół dużego startego jabłka, mąkę pszenną pełnoziarnistą i płatki owsiane (nie powiem ile ale tak w stosunku pół na pół), kapkę mleka, łyżkę miodu i cynamon wymieszać dokładnie, żeby powstała gęsta masa. Przełożyć do formy wysmarowanej masłem, wetknąć jeżyny i orzechy i piec ok. 20 minut (zależy od piekarnika - do suchego patyczka w każdym razie.

Wiedziałam, że na 200 musi być wypiek. Wyjątkowy. Oczywiście (jak zwykle) nic nie wyszło tak łatwo jak bym sobie tego życzyła. Wczoraj po południu pojechałam na zakupy - po pierwsze nic nie miałam w domu, po drugie chciałam upolować coś specjalnego. Na miejscu oczywiście kompletnie o tym zapomniałam i kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy. Nie zaszłam też do warzywniaka. Przypomniałam sobie o tym wszystkim wieczorem, jak już leżałam zakopana w kołdrze, na zewnątrz lał okropny deszcz - kiedy pomyślałam, że powinnam już zacząć coś piec. Chciałam wykorzystać jakiś zalegający od dawna w zakładkach przepis - ale hej, tam są jajka - a ja nie mam też jajek. No i wyszedł ten muffin. Upieczony wieczorem, to był od razu test mojego piekarnika - równie dobrze mogłabym go upiec rano, bo okazało się to bardzo szybkie. Choć znając moje tendencje do spóźniania się byłoby to i tak ryzykowne. Zdjęcie też rano nie chciało mnie niestety słuchać.

Muffin naprawdę smaczny, zwarty ale i wilgotny, baaaardzo sycący (po połowie miałam dosyć), a orzechy dopełniały wszystko.

Z tej okazji postanowiłam w końcu dołączyć do zabawy 20 faktów o mnie. Jakby ktoś miał jeszcze jakieś pytania - śmiało, piszcie :)

1. Jestem wegetarianką od 4 lat, dobrowolnie.
2. Rok temu przeprowadziłam się samodzielnie do Warszawy z Augustowa (odległość 246 km) równocześnie zmieniając szkołę w środku nauki - do klasy drugiej liceum.
3. Mój tata mieszka w Nowym Jorku od 7 lat, mam też tam prawie całą rodzinę z jego strony,  miałam Zieloną Kartę i w związku z tym jeździłam tam co rok na miesiąc wakacji - byłam bodajże 6 razy, w tym roku zrezygnowałam (czyli zamknęłam przed sobą "bramę" wjazdu tam).
4. Przez całą 3 gimnazjum odchudzałam się, schudłam 13 kg, równocześnie wpędzając się w niestwierdzone zaburzenia odżywiania - z których przy pomocy mamy (obyło się bez psychiatry) udało mi się wyjść, choć skutki fizyczne i psychiczne odczuwam w sumie po dziś dzień. Myślę też, że to mój ojciec i jego matka mnie w to wepchnęli.
5. Uwielbiam koty (sama mam czarnego - niestety w domu, jak już będę miała własne mieszkanie to też sobie przygarnę) i również się z nimi utożsamiam - wierzę, że gdyby istniało coś takiego jak reinkarnacja, na pewno byłabym kotem - samodzielnym indywidualistą. Kot z półksiężycem to także taki mój życiowy symbol.
6. Jestem ateistką.
7. Jestem albo czarna, albo biała - ludzie albo mnie lubią, albo nienawidzą. Zresztą w takich samych kolorach postrzegam świat.
8. Uwielbiam jeździć rowerem, to mój sposób na odreagowanie. Będąc w domu jeżdżę poza miastem i po lesie - tu niestety niewiele mam możliwości, jednak rower posiadam (i nim najczęściej wszędzie dojeżdżam), miejski, błękitny, z koszykiem w syrenki.
9. Zawsze mam pomalowane paznokcie u rąk.
10. Moimi podróżniczymi marzeniami są Australia, Grecja i Tokio.
11. Moi rodzice rozwiedli się kiedy miałam 6 lat.
12. Uwielbiam dobre kino, najbardziej filmy z lat '90 i trochę wcześniejsze.
13. Zawsze mam swoje zdanie i przez to jestem uważana za osobę wymądrzającą się.
14. Interesują mnie wielkie osobowości np. dyktatorowie. Uwielbiam też Marilyn Monroe.
15. Moją ulubioną książką jest Harry Potter, którego pierwszą część przeczytała mi mamę, a resztę przeczytałam sama - po zylion razy.
16. Mam w sumie 7 kolczyków - po dwa razy przebite uszy, na prawym uchu helix (chrząstka u góry) i tragus (ta taka mała część ucha przy policzku), oraz septum (przegroda nosowa). Chcę też mieć kilka tatuaży.
17. Wiem, że chcę być dziennikarką i już w tym momencie się udzielam - po części po to tu się przeprowadziłam - jestem redaktorką w charytatywnym magazynie lifestylowym Helper's Magazine (jeszcze nie powstał) i biorę udział w warsztatach dziennikarskich.
18. Na maturze będę zdawać rozszerzony polski, angielski, wos, historię i podstawę matematyki.
19. Lubię rozmawiać z ludźmi, jestem bardzo otwarta, ale najczęściej i najchętniej z takimi, którzy mają coś do powiedzenia - nienawidzę nudnych, nijakich ludzi.
20. Bardzo lubię modę, kiedyś interesowałam się tym bardziej, w tym momencie ograniczam się raczej do po prostu ubioru - najwięcej ubrań mam z ciuchlandów (ale kupuję je tylko w Augustowie - tam za grosze znajduję rzeczy oryginalne i z domów mody).

wtorek, 17 września 2013

199. cud, miód, dynia i jeżyna


Jak ktoś będzie potrzebował przepisu to mogę go wrzucić potem bo teraz mykam do szkoły - może i wstałam wcześniej ale jak nie zacznę się ubierać to zaraz będę znowu spóźniona (ach to przekleństwo osób mieszkających tuż za rogiem!).

Już chyba ma mi kto zrobić tatuaż. A dziewczyna, po której w życiu bym się tego nie spodziewała, zrobi mi projekt.

Jutro 200 - kompletnie nie mam pomysłu.

EDIT:

/przepis
 Płatki owsiane zalałam wieczorem wrzątkiem (trochę ponad poziom) i zostawiłam pod przykryciem do napęcznienia. Po tym czasie - również wieczorem - dodałam starkowane pół jabłka i kawałek dyni, wymieszałam, wstawiłam (przykryte) na noc do lodówki. Rano dodałam łyżkę mąki, cynamon i kapkę oleju, dokładnie wymieszałam. Smażyłam na rozgrzanej patelni z dwóch stron - uwaga, strasznie trudno się go przewraca skoro jest bez jajka (niestety wczoraj wieczorem zużyłam ostatnie na omlet) dlatego najlepszym patentem jest przewrócenie go przy pomocy pokrywki z rączką.


Wszyscy pytacie mnie o tatuaż - po pierwsze jeszcze ani nie ma projektu, ani nie jestem z nikim umówiona, więc to tylko wyobrażenie :) Chcę głowę kota origami (geometrycznego) z wplątanym w to jakoś geometrycznym półksiężycem - na czole albo w tle. Powiedzmy, że to mój taki symbol - jak widzicie w ikonce, mam tez spersonalizowany taki naszyjnik. Byłby na karku. Jeżeli dziewczyna zrobi mi projekt i mi się spodoba to mogę go pokazać.

poniedziałek, 16 września 2013

198. moje pierwsze, posezonowe jeżyny


Możecie się dziwić. W sumie sama się sobie dziwię. Tak, to pierwsze jeżyny jakie jadłam w tym roku. Będąc w Augustowie wielokrotnie prosiłam mamę, jednak, co również mnie dziwi, nigdzie ich tam nie było. W Warszawie oczywiście, widziałam je, ale stwierdziłam, że cena jest zbyt wysoka w stosunku do ilości, więc odpuściłam. Wczoraj szłam, niedziela, wszystko powinno być zamknięte, ale stał sobie samotny pan i sprzedawał maliny, jeżyny i borówki - po 6 zł. Jak mogłam im odmówić?

Wczoraj nie było wpisu bo zjadłam po prostu crunchy z mlekiem i nektarynką. Sobota zakończyła się imprezą - a pomyśleć, że w piątek tak ładnie się trzymałam (bo chciałam poświęcić weekend nauce) - współlokatorka zaproponowała mi drinka z nią i jej chłopakiem, nie odmówiłam, bo dopiero się poznajemy - no i nie skończyło się na jednym.

A teraz lecę na warsztaty dziennikarskie.