sobota, 23 lutego 2013

12.


Kolacja na... gastro. Bardzo wychowawcze i healthy lifestyle, wiem. Jeszcze bardziej jak powiem, że po piwie. Jeszcze bardziej, jak powiem, że jednym. I że nie, zazwyczaj nie upijam się jednym piwem, coś takiego miałam w gimnazjum, tylko - o tak, bardzo healthy lifestyle - bo ostatni posiłek był o godzinie 14 i składał się z razowej bagietki z pastą groszkową/Philadelphią Milką i bananem. I czekoladowymi oreo. Iście studencko, ale nie na co dzień, zazwyczaj jem piękne, pełnowartościowe posiłki... tak to jest jak cały dzień tkwi się w zastoju przeglądając internet, bez chęci i siły wyjścia do sklepu.

Ale wyszłam. Miłe spotkanie (co z tego, że właściwie widujemy się tylko raz na miesiąc i zawsze jakoś na godzinę), potem w końcu blisko Marksa&Spencera - więc trzeba kupić masło orzechowe. Ostatnie resztki mąki zużyte na moje ulubione pieczywo. Jeszcze gorące, masło się rozpuszcza, ideał.

3 komentarze:

  1. nie ma to jak podpłomyki, a jak z masłem orzechowym to też chcę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mmm ale pysznie ! gorąco ;d hehe

    OdpowiedzUsuń