Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lime. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lime. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

392.

Jabłkowo-limonkowe placki z kaszy quinoa podane z twarożkiem, masłem orzechowym i cynamonem
Apple-lime quinoa pancakes served with white cheese, peanut butter and cinnamon

*kaszę ugotowałam z sokiem z limonki, dodałam tylko mąkę, żadnego słodzika

Nie są zbyt urodziwe (bardzo ciężko je przewrócić), ale za to smakiem wynagradzają. Chyba moje ulubione wykorzystanie tej kaszy jak dotąd, jednak już się skończyła. Nie wiem, kiedy kupię ją następny raz, jakąś wielką fanką nie zostałam. Ale do tych placków chętnie bym wróciła!

Ach wiertarka z rana, tęskniłam, już dawno jej nie słyszałam. Śmieszne jest to, że wiercą dopóki nie zwlokę się z łóżka. Taki budzik.

PS: Posiłek dla maturzysty - dziś czeka mnie kolejny intensywny dzień "przed". Kaszę ugotowałam późnym wieczorem, już po sesji z historią, oglądając Grę o Tron. Rano wystarczyło wymieszać resztę składników i usmażyć (na oleju lnianym - bombie zdrowia dla mózgu). Takimi samymi "bombami" są quinoa i masło orzechowe. Innymi słowy - wszystko dla mózgu.


czwartek, 1 maja 2014

391.

Jajka sadzone z solą, pieprzem i szczypiorkiem; chleb słonecznikowy z pomidorem i domowym guacamole z dymką, czosnkiem, suszonymi pomidorami, sokiem z limonki, oregano i chili z solą morską
 Fried eggs with salt, pepper and chives; sunflower's seeds bread with tomatoes and homemade guacamole with green onion, garlic, dried tomatoes, lime juice, oregano and chili with sea salt

Ratuję porzucony pod śmietnikiem bez przez bezdusznych panów robotników.





sobota, 12 października 2013

224.


Jak dla mnie po imprezie najlepsza jest albo gorąca owsianka, albo jajka. Obie pozycje delikatnie pobudzają organizm do pracy i nie atakują tak "zmasakrowanego" żołądka :) Dzisiejsza owsianka - kremowa, słodka, kwaśna. 

Wczorajszy wieczór, jak zwykle, kiedy jestem z moją przyjaciółką, zakończył się kompletnie kosmicznie i nieoczekiwanie. Zaczęłyśmy od grzecznego pójścia na frytki do Okienka (wszyscy jeżeli będziecie kiedykolwiek w Warszawie pędźcie tam ile sił w nóżkach - najlepsze belgijskie, może nie do końca zdrowe, ale niewątpliwie przepyszny fastfood, domowe sosy o genialnych smakach i superniska cena za którą najecie się po uszy), potem drinki i hop do klubu na bałkańskie elektro. Powitałyśmy tam pustkę - a zapisało się ponad 500 osób na fb - ale po chwili cały parkiet był zapełniony. Później nieoczekiwanie trochę dalej, jak wyszłyśmy się przejść, spotkałyśmy naszego znajomego z Augustowa - świat jest mały. Z którym się trochę nienawidziłam swoją drogą. Był z wujkiem (również dziwna sprawa), skończyliśmy imprezując nadal na ich koszt - wróciłam do domu o 4. W międzyczasie oczywiście działo się jeszcze maksymalnie dużo innych dziwnych rzeczy. Nigdy nie spodziewałabym się takiego zwrotu akcji. Normalnie chyba materiał na film haha!

Dziś miała być piękna pogoda i cieplutko, gdzie jest moje słońce, gdzie jest moje ciepło?

wtorek, 9 lipca 2013

140. owsianka na miętowym naparze


/przepis
Na dno miseczki ułożyłam kilka dużych listków świeżej mięty. Wsypałam płatki owsiane, zalałam wrzątkiem, zostawiłam do napęcznienia na czas porannego prysznica. Potem dolałam jeszcze wody i zagotowałam. Gotowałam przez jakiś czas, potem dodałam trochę starkowanej zielonej cukinii i pół zielonego jabłka. Gotowałam do zgęstnienia. Wyłączyłam gaz, dodałam sok z limonki, przykryłam na chwilę do odparowania. Podałam z pestkami dyni i białą czekoladą.

Nigdy nie spadajcie ze stoku. Górki. Czegokolwiek. Przez tę moją nogę kompletnie zapomniałam, że uszkodziłam sobie jeszcze bark i ramię (delikatnie). Wczoraj stwierdziłam, że skoro mam Endomondo, to nad basenem przyjaciółki zmobilizuję się i naprawdę popływam, a nie tylko potaplam się z wielkim dmuchanym żółwiem. Przez całą noc nie mogłam spać, budząc się co godzinę, z ogromnym bólem ramienia, barku i obojczyka. Nawet tabletki nie działały. Dziś, niewyspaną mnie oświeciła mama - pływanie. Jak wsadzenie palca do otwartej rany. Kto by pomyślał, co?

PS: Dodajcie mnie do Endomondo, choć pewnie nie mogę się z Wami równać, sportowcy :D