Pokazywanie postów oznaczonych etykietą whole wheat flour. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą whole wheat flour. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

322.


Cinnamon sponge omlette (2 eggs, whole wheat flour) served with my grandma's raspberries jam, cottage cheese, dried cranberries and cashews


Jak dawno go nie było! Wstałam sama z siebie wcześniej i tak mi się go zachciało, zamiast ulubionej granoli z syropem klonowym i pekanami z Lidla (tydzień amerykański! w końcu!). Uwielbiam Babcię za ten dżem. W dzieciństwie mama zalewała go wrzątkiem w termosie, dodawała miodu i jechałyśmy na sanki.


niedziela, 26 stycznia 2014

319. mini-torcik szczęścia


Pumpkin whole-wheat pancakes on cream cheese with nutmeg, cinnamon, cane sugar and dark chocolate 70%; without egg; served with rest of cheese, peanut butter and dark chocolate 70%

Uwaga! Dynia jest starkowana, świeża, to nie puree :) Taki mój mały eksperyment. Pomimo tego, że ciupeńkę się przypalił (chyba jednak powinnam dodać jajko) - były pyszne.

Wczoraj umówiłam się na konsultacje w sprawie tatuażu. W końcu, nie wiem czemu tyle zwlekałam. Co prawda termin będzie pod koniec marca... no ale lepiej późno, niż później!


sobota, 25 stycznia 2014

318.


Cocoa whole-wheat zucchini pancakes with crushed cocoa beans; without egg; served with my grandma's raspberries jam

Zapomniałam dodać do tych placków jednej ważnej rzeczy - sody oczyszczonej. Nie mniej jednak pyszne. Na kolacje zajadam się przesłodką cukiniową kakaową owsianką pomiędzy zadaniami z matmy i czekam z utęsknieniem na koniec mrozów.

I wanna be high, so high.
I wanna be free to know the things I do are right.
I wanna be free, just me, uogh.

That's why I'm easy, I'm easy like Sunday morning.

niedziela, 19 stycznia 2014

313.


Whole wheat pancakes with white cheese with vanilla cream cheese; served with banana

Pomimo nocnego obżarstwa - wielka porcja białka i węglowodanów na rozpoczęcie dnia. Co prawda najchętniej rozpoczęłabym go około 14, ale tak wyszło. Wrażenia? Z jednej strony inaczej sobie to wyobrażałam, z drugiej strony było dokładnie tak jak jest na filmach, widział ktoś Carrie, ale z lat 70? hahaha. Nie no, żartuję, źle nie było. Minusem definitywnie początek całej imprezy, związany z każdej strony rzucającymi się wściekłymi minami i mnóstwem deficytów (których, w mojej idealistycznej główce być nie powinno w "jednym z najbardziej ekskluzywnych hotelów w Warszawie"). Na szczęście nie było tak bardzo widać i czuć tej pompy, której się obawiałam (i której nie ma jak impreza robiona jest w szkole, tak jak w mojej byłej klasie w moim rodzinnym mieście). "Najwięksi imprezowicze" czyli cały mój stolik wyszedł chyba najszybciej, nękany migreną, choć wcześniej mieliśmy kompletnie inne plany. Mało się tym przejęłam i zostałam do 4:30. I co jeszcze? Ładnie wyglądałam, o.