Nie sądziłam, że są tak proste, myślałam, że mi się rozwalą na patelni, a tu proszę :) Tylko jakaś taka jedna naderwana figa...
Nie ukrywam, czasem (w sumie często) jak każdy potrzebuję spokoju. Po prostu spokoju. Jednak nie było mi to chyba dane wczoraj - padnięta po całym tygodniu i równie męczącym dniu jedyne co chciałam to obejrzeć film i spać - no a moja współlokatorka zrobiła sobie babski wieczorek. Więc oglądaniu 3 godzinnego filmu towarzyszyły piski i krzyki, zasypianiu towarzyszyły piski i krzyki - obudzeniu się też. Pomyśleć, że 24 letnie kobiety, studentki prawa...
Uwaga, uwaga. Kto dziś z Warszawy wybiera się na Urban Market na Koszykach i chciałby się spotkać? Może zorganizujemy większe, grupowe spotkanie?
PS: Skleiłam lusterko :)
haha to ta atmosfera robi - nie ważne jaki wiek w gronie znajomych zawsze ma się głupawkę :P
OdpowiedzUsuńmyślę, że po prostu ten typ tak ma, nie mniej jednak to trochę denerwujące jak chcesz odpocząć we własnym (prawie) mieszkaniu :)
Usuńsuper , że udało się naprawić lusterko ! i zjadłaś dziś jeden z najdelikatniejszych, najpyszniejszych placuszków <3 ja czekam aż dostaną moją ulubioną ricottę w sklepie ;p
OdpowiedzUsuńSkleiłaś, więc pech sobie poszedł :) Ja i tak nie wierzę w takie przesądy :)
OdpowiedzUsuńE tam naderwana figa...ja w tym sezonie jeszcze żadnej nie jadłam, bo nie mogę nigdzie znaleźć, więc i naderwaną bym się cieszyła ^^
o, to sobie nie odpoczęłaś :(
OdpowiedzUsuńMoże dzisiaj?
Twoje placuszki dzisiaj wygrywają! :) Genialne połączenie smakowe!
OdpowiedzUsuńSuper, że udało się z lusterkiem :)
mmm, wyglądają na pyszne i delikatne :)
OdpowiedzUsuńMmm cytrynowa hotcakes to i ja bym zjadła :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że już tak późno co do Urban Market, bo w sumie mam niedaleko.