Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cheese. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cheese. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

417. i nagle o poranku....

Zapieczona pełnoziarnista quesadilla z serem, cukinią, cebulą, oliwkami, papryczkami jalapenos i świeżym oregano
Baked whole wheat quesadilla with cheese, zucchini, onion, olives, jalapenos and fresh oregano

Pamiętacie co wczoraj mówiłam? Wczoraj o 23 wróciłam z herbaty z przyjaciółką. Standardowo sprawdziłam ogłoszenia. Znalazłam dwa. Na jedno wysłałam maila z cv, drugie zapisałam na dziś rano. Kiedy piekły mi się quesadille zaczął się deszcz telefonów - najpierw sama zadzwoniłam pod 2 (hostessa, praca jeden dzień) i kazano mi przyjechać w przeciągu godziny, dopiero wstałam, bez prysznica itp. Kiedy się ubierałam zadzwonili do mnie z 1 i zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną dziś o 15. Z hostessą sprawa nierozstrzygnięta (dużo niedomówień) ale bardzo liczę na dzisiejszą rozmowę. No ale nie zapeszam... więcej być może wkrótce ;)


wtorek, 3 czerwca 2014

416. i o stracie ochoty

Kanapki z majonezem, szpinakiem, serem, rzodkiewkami i szczypiorkiem
Sandwiches with majo, spinach, cheese, radishes and chives

Jak pewnie zauważyliście moje śniadania ostatnio nie grzeszą oryginalnością. Nigdy w sumie nie grzeszyły ale teraz jadę po najmniejszej linii oporu. Prawda jest taka - po prostu nic mi się nie chce. Od kiedy skończyłam w końcu matury i wróciłam do domu tkwię w jakimś letargu. Nie mam ochoty na placki, czy jakieś pieczone "dziwne" rzeczy, serio. Nawet nie mam tak wielkiej ochoty na owsianki. Mam ochotę na masę chleba, na jajka. Może też dlatego, że i warzywa, i jajka są od mojej babci - nie umywają się od tych warszawskich. Ale to naprawdę w małej, malutkiej części. Po prostu się rozleniwiłam. Wczoraj moje jedzenie polegało na chlebie w jajku z serem i ryżu zapieczonym z jabłkami, który mama cyklicznie przywozi ze szpitala (zgadza się, dziwne jesteśmy - najlepszy ryż na świecie). W związku z tym nie wiem czy jest jakikolwiek sens w prowadzeniu tego bloga.

Zresztą - nie tylko jedzenie. Szukam pracy, pracy nie ma - wszystko było poustawiane dla znajomych znajomych najprawdopodobniej w lutym (skoro miesiąc przed sezonem wszyscy mówią mi, że przyszłam za późno). Dobra, jak będą prawdziwe wakacje łatwiej to zniosę - plaża, słońce, książki, mogę zawsze pomagać mamie w różnych rzeczach. Jak na razie jedyne co robię to gram w RPG i oglądam Breaking Bad. I się frustruję - a mama mówi, wrzuć na luz, musisz odpocząć po tym roku.

Ćwiczyć też nie ćwiczę. Od kwietnia. Najpierw tatuaż, matury, cośtam... a teraz czas najwyższy. Coś ze sobą w końcu zrobić. Poćwiczyć, mam ochotę znowu zacząć pisać. W końcu jakaś ochota.

sobota, 31 maja 2014

414.

Zapiekanki z masłem orzechowym i twardym serem żółtym/bananem
 Baked sandwiches with peanut butter and cheese/banana

To połączenie widzieliście u mnie chyba z pięćdziesiąt razy - jednak cyklicznie do niego wracam bo jest najpyszniejsze na świecie.
Dziś role się zamieniły - moja mama jedzie sobie do Warszawy na weekend, a ja zostaję w domu. Wieczorem czeka mnie biało-fioletowa impreza.





sobota, 3 maja 2014

393. niby-pizza na śniadanie

Pełnoziarnista "pizza" (bez drożdży, ciasto przygotowane na patelni) zapieczona z domowym sosem pomidorowym, serem, szparagami i cukinią
Rye-flour "pizza" with homemade tomatoes souce, cheese, asparagus and zucchini

/przepis
ciasto:
60g mąki
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
mleko
1 łyżeczka oleju

Wsypać mąkę i sodę, dodać olej i chlust mleka, zacząć wyrabiać ciasto (musi być zwartą kulą), ewentualnie dolać mleka (ostrożnie). "Piec" z obu stron na rozgrzanej patelni

sos:
Podsmażyć ząbek czosnku i trochę cebuli na oleju, dodać kawałek pokrojonego w kostkę pomidora, przesmażyć. Dodać pomidora z puszki i odrobinę soku, przyprawić solą, oregano, chili. Dusić pod przykryciem do odparowania płynu.

Sos wyłożyć na ciasto, położyć ser i warzywa. Zapiekać 10 min.

Nigdzie nie ma pieprzonych czarnych długopisów. Poza tym sprawdziłam próg na swoje studia i w tamtym roku był większy niż na prawo... cóż.

wtorek, 7 stycznia 2014

305. na powroty


Homemade foccacia; cheese with nigella, cheddar, spinach, dried tomatoes and peanut butter

Ostatni dzień, wagaruję pod pretekstem niedokonanego szczepienia. Zastanawiam się, czy tam znowu przerzucę się na słodkie śniadania. I znowu czas wejść w ten monotonny rytm.



poniedziałek, 6 stycznia 2014

304. halloumi


Grilled halloumi with grilled red onion with linseed oil and vinegar served on spinach; toasts

Przestrzegam każdego, kto jeszcze nie spróbował, do natychmiastowego kupienia tego sera.



piątek, 1 listopada 2013

244. wspólnie


Z mamą :) Proste śniadanie, fajny poranek, rozmowy, pyszna kawa. Tego było mi trzeba :) I po tym co dzieje się z babcią mamie też... Więc dziś odpoczywamy. Leniwie przeglądamy gazety, jeździmy rowerem, do lasu. Na cmentarz w niedzielę. Ja nie jestem wierząca, mama musi odpocząć, nigdzie nam się nie spieszy.

A wczoraj straszyłam, choć na nic to nie wyszło. Za rok muszę w końcu spędzić Halloween w Warszawie, np. na hiszpańskiej sieście z muerte, koniecznie!





wtorek, 10 września 2013

193. +zdrowa, szybka, wege sałatka Cezar


Manna na zasadzie - "nic nie mam w lodówce" o czym mówiłam już wczoraj.

I na również tej samej zasadzie, dzisiejszy obiad, który ostatnio jem coraz częściej: wegetariańska sałatka Cezar.



Potrzebujemy na sałatkę:
 Dowolna sałata (może być miks; u mnie lodowa)
Dowolne warzywa (u mnie pomidor i ogórek konserwowy słodki)
Kotlety sojowe + coś do panierowania (u mnie płatki owsiane i mąka pełnoziarnista; lubię jeszcze te w płatkach kukurydzianych)
Przyprawy
Dowolny ser żółty (w oryginale parmezan, u mnie grand gouda)

Kotlety zalewamy wrzątkiem + dodajemy dowolne przyprawy (można bulion - ja nie stosuję tych w kostkach) i zostawiamy na około 5 minut do napęcznienia. W międzyczasie kroimy warzywa, tarkujemy ser. Panierujemy, smażymy na złoty kolor.

Sos czosnkowy:
Jogurt naturalny
Czosnek
Czosnek niedźwiedzi (można pominąć ale fantastycznie podkręca smak)
Pieprz, sól

Czosnek siekamy, wszystko mieszamy, polewamy sałatkę

Ja podałam z waflami ryżowymi, ale to tylko dlatego, że nie mam nic innego - można jak chcecie: albo dodać grzanki pokrojone w kostkę jak w oryginale, albo bagietkę, albo wszystko zawinąć w pszenną tortillę



czwartek, 29 sierpnia 2013

185.


Tak to jest, gdy wstając po imprezie czeka całą torba pełna zakupów - produktów, które zresztą wczoraj nocą, ledwo co, sama wybierałam. Wersję na słono bardzo lubię zapiekaną, jednak świeży chleb i twardy, słony ser (wiecie, że on jest polskiej receptury?) zwyciężyły.

Wakacje nieubłaganie zbliżają się ku końcu. Żałuję, że niektóre sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Żałuję, że nie pojechałam nad morze. Uświadomiłam sobie, że chyba nie będę mogła wziąć udziału w akcji "Owsianka na początek roku szkolnego" bo jeszcze nie będę miała internetu! Chyba,  że polecę do jakiejś pobliskiej kawiarni (swoją drogą mojej ulubionej) i wrzucę Wam to śniadanie, bo to jednak fajna akcja, której nie chciałabym ominąć. 

sobota, 24 sierpnia 2013

180. owocowo + prosta i pyszna kolacja


Babcia wyszła ze szpitala. Mama zrobiła pielęgniarkom w podziękowaniu kosz owoców, no a połowę zostawiła nam. Więc co zrobić z taką masą owoców? Do głowy przychodziła mi tylko i wyłącznie sałatka owocowa! Nie jadłam jej może kilka lat, postawiłam dziś na trochę bardziej egzotyczną wersję.

Dziś jest dzień muzyki elektronicznej. W końcu w tym mieście puszczają coś, co mi pasuje. Oczywiście idę!

I jeszcze inspiracja na kolację. Przekrój bułkę na pół. W każdej połowie zrób niewielkie wgłębienie. Bułki posmaruj majonezem. Wciśnij dowolne dodatki - u mnie papryka i awokado. Wbij jajko w dziurkę. Przykryj serem lub czym tam chcesz. Zapiekaj przez 15 minut w 220 stopniach (ja w malutkim piekarniku), a właściwie tyle, by jajko nie było surowe. Podałam z własnej roboty ogórkami małosolnymi (z czosnkiem i chilli) i pomidorem.


piątek, 16 sierpnia 2013

172. dyniowe tosty francuskie na słono


Przepis - użyłam mleka krowiego i kaszy manny, zamiast kukurydzianej. Na słono, więc doprawiłam tylko solą.

Trochę za żółto na tym talerzu, wygląda jak niezła zaciapa ^^ Cóż, tosty rozwalały się i przywarły, ale zawsze trzeba próbować nowych smaków, no nie? Nie wiem czy kiedykolwiek to mówiłam, ale dynia jest moim najulubieńszym warzywem na świecie, więc słoik świeżo zrobionego puree w lodówce wciąż mnie nawołuje. Tylko dzięki niej lubię jesień (mój ukochany makaron z dynią!). Co do jesieni, jest tak zimno, że chyba się przeziębiłam.

Dziś wyruszam na poszukiwanie ładowarki - moja już umarła śmiercią naturalną (o co chodzi temu pieprzonemu Apple, że wytwarzając bagatela "najlepsze" produkty, zawsze musi być tak, że wszyscy mają zepsute ładowarki po pół roku?). Średnio chce mi się płacić za nią 60zł w sklepie - a podobno za tyle ją znajdę (o ile znajdę), kiedy na Allegro mogę wydać 12 - ale to liczyłoby się z weekendem bez telefonu.



środa, 24 lipca 2013

154. pasta jajeczna ostatnio na wielkanoc


I spełniłam swój wczorajszy plan, pochłonęłam całą Komnatę Tajemnic w jeden dzień (a niby była to moja najmniej ulubiona część...). Dziś znowu czuję się parszywie, a pogoda jest podobna, więc czeka na mnie Więzień Azkabanu.

Zawsze byłam dużą fanką, ale ostatnio ponownie maksymalnie sfiksowałam i mam chcicę na gadżety. Jakby ktoś coś miał i mu zalegało, to nie krępujcie się, piszcie, proszę! :D

wtorek, 16 lipca 2013

147. Polska wieś vs. Prowansja + LB



Żeby było śmieszniej, dzisiejsze śniadanie popijałam colą light ^^ Przez "chorobę" (bo jednak nie jestem pewna czy to grypa żoł.) piję jej naprawdę dużo, pomaga. Dziś już czuję się dobrze. Nawet tęsknię trochę za upałami - stwierdziłam, że nie opaliłam się dostatecznie.

Śniadanie nazwałam tak z racji zderzenia dla mnie dwóch światów w śniadaniach. Może niekoniecznie w Prowansji pogryzają takie tosty, nie mniej jednak kultowe połączenie pomidorów, oliwek i bazylii (i to domowej!), a do tego standardowe, polskie jaja na miękko i TEN ser koryciński, który Babcia nam dała (oprócz właśnie jaj i miodu) - niespotykany w smaku, bardzo słony.

Wieczorami, przez to, że raczej muszę siedzieć w domu, a poza tym pogoda pod psem, oglądam Miasteczko Twin Peaks. Kolejny kultowy serial, już skończyłam pierwszą serię, bardzo, bardzo polecam. 


 *

Zostałam nominowana do Liebster Blog przez Don'tforgettosmile :*

1. Na jaki kolor najczęściej malujesz paznokcie?
Co tydzień na inny, mam za dużo lakierów haha.
2. Z którym z rodziców masz lepszy kontakt?
Z mamą, zdecydowanie.
3. W kuchni jesteś raczej bałaganiarą czy wszystko masz uporządkowane?
Bałaganiarą jak gotuję, potem wszystko układam :D
4. Jakiego przyrządu kuchennego używasz najczęściej?
Garnka?
5. Masz rodzeństwo? Braci, siostry?
Nie, jestem egocentryczną jedynaczką.
6. Co byś wybrała: koktajl z pietruszką czy owsiankę ze szpinakiem? 
Oba!
7. Jaka temperatura powietrza najbardziej Ci odpowiada?
25 stopni, plaża, a potem burza, żeby nie było za gorąco. Po burzy jakoś 20 i na rower :)
8. Jedna z ulubionych książek?
Harry Potter, o rany, to są książki mojego dzieciństwa... i chcę sobie kupić różdżkę Voldemorta! Albo Syriusza Blacka. Ktoś, coś?
9. Odwiedzasz blogi o innym temacie niż jedzenie?
Kiedyś czytałam dużo fanfiction (Harry Potter!) ale to jeszcze na Onecie... a przygodę na blogspocie rozpoczęłam od przeglądania blogów modowych, potem dopiero nawinęły się śniadaniowce
10. Ile godzin średnio sypiasz?
Staram się jak najwięcej, z 10
11. Ulubione buty ? :D
Martensy (mam liliowe długie i białe krótkie)


Moje pytania:
1. Jak do tej pory mijają Ci wakacje?
2. Czy codziennie używasz dużo cukru (gotowanie, herbata, kawa)? A może jakieś zamienniki, albo w ogóle brak?
3. Ulubiony serial zagraniczny?
4. Ulubione czasopismo?
5. Ulubione sezonowe owoce?
6. Dużo imprezujesz?
7. Gdybyś mogła wybrać dowolną postać z filmu/książki - kim chciałabyś być?
8. Kolor stroju kąpielowego?
9. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
10. Najlepszy obiad na upalne dni?
11. A co robisz kiedy pada?


Nominuję:


Dopiero odkryłam, że nominacji ma być 11, ostatnio dałam jakoś o połowę mniej, brawo. Nominuję kilka blogów, które dopiero odkryłam, ale już mnie urzekły, chyba też o to w tym chodzi, co?


piątek, 5 lipca 2013

136. ogroooomne panini


Zdenerwowała mnie mama. Swoimi porównaniami i ciągłym traktowaniem mnie jak 15 latkę, choć jestem już pełnoletnia. Nie rozumie, że w tak małym mieście nie ma co robić innego wieczorami, oprócz zwykłego łażenia, siedzenia, chillowania. A ja nie rozumiem o co jej chodzi.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

121. mama znowu zrobiła śniadanie


Śniadanie dla 2.

Zastanawiam się nad zawieszeniem bloga, a właściwie zwolnienie jego tempa. Dla mnie wakacje już są - oceny wystawione, pojechałam do domu, okazało się, że zostaję tu do zakończenia roku. Czasem w wakacje nie potrzebuję wymyślania, kombinowania. Czasami mama zaproponuje właśnie wspólne śniadania i jak ja mam odmówić, jak podaje takie pyszności? Mało tu kreatywności, nie mniej jednak. Wczoraj śniadania nie było, bo nocowałam u przyjaciółki - rano, po imprezie, zjadłam płatki.

Nie wiem czy jutro będzie śniadanie, czy nie. Zobaczymy.



niedziela, 2 czerwca 2013

107. jajecznica ze szparagami, rukolą, serem i musztardą dijon + najlepsza domowa pizza


/przepis
Szparagi kroimy na małe kawałki, odcinamy zdrewniałe łodygi. Podsmażamy na maśle. Po jakimś czasie dodajemy garść rukoli, smażymy do zblanszowania. Roztrzepujemy 2 jajka z odrobiną mleka, łyżeczką musztardy, pieprzem, solą, bazylią i oregano. Dodajemy do warzyw i smażymy do ścięcia, Posypujemy serem.

 
Wczoraj miałam ostatni samotny wieczór w mieszkaniu - poświęcony temu co zwykle, czyli niczemu, dlatego dziś mam milion nauki - ale najpierw przynajmniej jeden odcinek Dextera :) (żeby nie było - ja już dawno go obejrzałam i jestem fanką numer 1, po prostu oglądam wszystko od początku do nowej, ostatniej serii). W każdym razie - zrobiłam pizzę. Po moich ostatnich przygodach to musiała być klasyka. I była. Fantastyczna.



Bezdrożdżowa pizza na pszennym cieście, z domowym sosem pomidorowym, 
dwoma serami, bazylią i rukolą

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Przygotowujemy sos - kroimy jednego pomidora na kosteczkę, podsmażamy na oliwie. Po jakimś czasie dodajemy trochę ketchupu, sól, pieprz, chilli, oregano, bazylię. Pomidory rozgniatamy widelcem i jeszcze smażymy - do zgęstnienia. Wyrabiamy ciasto - wsypujemy mąkę (innej w sklepie nie mieli, a szczerze mówiąc było mi już trochę za ciężko od tej żytniej), dodajemy sodę oczyszczoną, odrobinę mleka i wodę. Wygniatamy do odpowiedniej konsystencji - podobnie robi się ciasto na pierogi. Przekładamy do silikonowej, okrągłej formy (choć wydaje mi się, że może być też zwykła z papierem do pieczenia). Wykładamy sos, sery (u mnie Mazdam i z pomarańczową skórką); posypujemy rukolą i bazylią. Pieczemy 15 minut, aż ciasto będzie odchodzić od formy.


wtorek, 7 maja 2013

82. jak dawno nie jadłam jajecznincy


Wczoraj byłam taka zła (i głodna) przez coś co zbliżało się nieubłaganie i dziś jest. W końcu, ale ponownie dzięki silnym tabletkom. Może niezbyt to zręczne pisać o tym, ale zdaję sobie sprawę jak dużo blogów anorektycznych jest w blogosferze i to takie moje małe ostrzeżenie, od starego starego wyjadacza. Dlatego wciąż powtarzam, że nawet jak wyjdzie się na prostą, to nigdy do końca.

No i zachciało mi się jajecznicy. Najprostszej, z dzieciństwa. Jednak po chwili zastanowienia zdecydowałam się dodać awokado i to była naprawdę dobra decyzja :) Przyszły też ciasteczka BelVity, na szczęście akurat kiedy jestem w domu. Na razie wypróbowałam (pochłaniałam?) wszystkie nadziane. Żeby jakoś odreagować jeździłam wczoraj rowerem po starych ścieżkach (które wciąż mnie zaskakują)... już nie mogę się doczekać, aż kupię sobie go w Warszawie. W niedzielę!

sobota, 30 marca 2013

50. zbyt cienki omlet


Dziś kupiłam sobie iPhona 5 jako przedwczesny (miesiąc wcześniej dokładnie...) prezent urodzinowy. W związku z tym zastanawiam się czy nie zmienić stylu prowadzenia bloga, bo aparat, który on ma, robi naprawdę świetne zdjęcie (dzisiejsze śniadanie jeszcze starym telefonem). Dla porównania, sernik śmietankowo-kokosowy z chałwą, nowym aparatem:



Średnio obchodzę te święta, jestem niewierząca, ale muszę jednak stwarzać pozory dla mojej Babci. Przygotowań żadnych, atmosfery wiosny - żadnej. Nie mniej jednak dla Was wszystkich życzę szczęśliwego czasu z rodziną.


środa, 13 marca 2013

30. muszę się pochwalić


Nietypowo zacznę od deseru...


Cudowny! Zakochałam się od pierwszej łyżeczki. Oryginalny przepis z moimi modyfikacjami, które wyglądają tak:

/1 porcja:
Niepełną szklankę mleka zagotować, dodać cynamon (u mnie w proszku), jedną małą marchewkę pokrojoną w kostkę i 4 suszone morele, gotować na małym ogniu pod przykryciem do zmięknięcia marchewki. Zblendować. Resztę mleka wymieszać z (mniej więcej) łyżką mąki razowej, dodać do mikstury, dodać łyżeczkę miodu i jeszcze chwilę podgotować, mieszając.


A oto i obiad:


Makaron ugotować wg. instrukcji na opakowaniu (a właściwie 1-2 min. krócej żeby "doszedł" w sosie). W między czasie podsmażyć czosnek, dorzucić odsączoną czerwoną fasolę, łychę Ajvaru, odrobinę wrzącej wody, przyprawy. Zagotować, pozwolić sosowi trochę pobulgotać, jak będzie za gęsty dodać wody z makaronu. Dodać makaron, wymieszać i jeszcze trochę potrzymać na ogniu. Przełożyć na talerz, dodać pokrojone oliwki i żółty ser.